07 grudnia 2020

Wspomnienie o Tadeuszu Turze (1955 – 2020) – Władysław Mikucewicz

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą, zostaną po nich buty i telefon głuchy…”. Słowa wiersza księdza Jana Twardowskiego, które zna już chyba cały świat. Ich głęboki sens uświadamiam sobie w szczególności za każdym razem, kiedy do wieczności odchodzi ktoś bliski, znajomy, kiedy z jakiegoś powodu jestem świadkiem konsekwencji czegoś, co dla żyjących jest nieuchronne i pewne - śmierci.

Tak dzieje się i teraz w sytuacji, gdy trudno mi jeszcze oswoić się z faktem, że Walne Zebranie Członków KZBS, jakie tym razem zdalnie, odbyło się 17 czerwca tego roku, było ostatnią okazją mego, co prawda, jedynie wirtualnego, kontaktu z Tadziem (bo tak do niego się zwracałem). Dlatego tych kilkanaście zdań pamięci Jego osobie poświęconych będzie dotyczyło zasadniczo współpracy z Nim na niwie funkcjonowania Rady Związku, w której pełniłem powierzone mi zadania przez minione dwie kadencje, a której miałem też zaszczyt przewodniczyć począwszy od drugiej połowy października 2015 roku. Dodam, że śp. Tadzio był jednym z tych, którzy usilnie namawiali mnie do przyjęcia tejże funkcji i tak, szczerze mówiąc, Jego argumentacja okazała się szczególnie przekonująca i skuteczna.

Właśnie oznaczony wyżej czas pozwolił mi bliżej poznać Tadzia, jako człowieka o niewątpliwych walorach osobistych, umiejętnie łączącego doświadczenie, fachowość, znawstwo środowiska, problematyki, sytuacji, szans i zagrożeń bankowości spółdzielczej ze zdolnością ich interpretacji, artykulacji oraz przekazu zewnętrznego, podającego propozycje określonych rozwiązań i wdrożeń do praktyki. Ze zrozumieniem i należytą powagą przyjmował także racje odmienne, jednocześnie potrafiąc w sugestywny, ale bardzo wyważony sposób przekonywać do swego stanowiska w określonych kwestiach. Bardzo cenię Go za zaangażowanie, obowiązkowość i pracowitość, jaką się wykazywał w realizacji przyjętych na siebie zobowiązań. Tu godzi się w szczególności podkreślić włożony wysiłek w pracę powołanej przez Radę KZBS Komisji Rewizyjnej, w ramach której wykazał się sumiennością, dociekliwością, ale też obiektywizmem i trafnością ustaleń oraz wypływających z nich wniosków.

Był (choć to słowo przychodzi mi wymawiać z trudnością) osobą o wysokiej kulturze, takcie, wyczuciu i skromności. Nie obnosił się publicznie ze swoimi problemami i kłopotami, a zwłaszcza tymi natury zdrowotnej. Indagowany, mówił o nich niechętnie, ucinając w tym temacie rozmowę na przykład, parafrazą jakiegoś powszechnie znanego, odnoszącego się do konkretnej sprawy, powiedzenia.

Do dziś widzę Go, zajmującego swoje miejsce przy stole konferencyjnym w siedzibie KZBS, opodal okna, mającego zawsze po swojej prawicy Wiceprezesa Zarządu, kolegę Janka Grześka. Na posiedzeniach Rady wykazywał się wielką aktywnością. Trudno mi przypomnieć sobie takie tematy, w których nie zabierałby głosu, czasami z trudnością powstrzymując swój naturalny temperament, wypowiadając się nie po to, aby zaistnieć w protokolarnych zapisach, ale by wnieść coś konkretnego do dyskusji, do przemyśleń lub wprost do zastosowania. Jego odejście jest wielką stratą dla naszego sektora oraz ogromną wyrwą w tkance polskiej spółdzielczości.

Miałem, oczywiście, także relacje osobiste z Nim na innej płaszczyźnie. Nie odmawiał mi swojej pomocy w sprawach związanych z powierzonym mi stanowiskiem prezesa zarządu banku spółdzielczego. Tak było w przypadku chociażby tworzonego przeze mnie regulaminu organizacyjnego czy konsultowaniu spraw związanych z szeroko rozumianym ładem korporacyjnym. Tu korzystałem z Jego doświadczenia, jak też z wiedzy uzyskanej w toku pełnionych przezeń funkcji w organach Zrzeszenia BPS. Jestem przekonany, że wiele naszych Koleżanek i Kolegów dołożyłoby do tego wspomnienia także swoje własne przemyślenia związane ze Zmarłym, bo z pewnością zapisał się w ich pamięci.

W tym miejscu pozwolę sobie jeszcze na jedną okolicznościową osobistą refleksję. Otóż jestem mimowolnym świadkiem pewnego łańcucha znamiennych postępujących po sobie zdarzeń. Mianowicie, kilkanaście dni temu uczestniczyłem w uroczystości pogrzebowej byłego dyrektora Banku Spółdzielczego w miasteczku, w którym zamieszkuję, w ubiegłym tygodniu pożegnaliśmy właśnie śp. Tadeusza, Prezesa Zarządu Mazurskiego Banku Spółdzielczego, a wczoraj dotarła do mnie wiadomość o śmierci red. Andrzeja Malanowskiego, związanego szczególnie ze środowiskiem bankowości spółdzielczej, pozostawiającego po sobie liczne, głównie piśmienne świadectwa więzi z naszym sektorem.

Kończąc, winien jestem dodania, że do napisania niniejszego tekstu sprowokowała mnie jeszcze jedna okoliczność. Oto bezmyślny i bezduszny komputer poprzez Facebooka przypominał, że 5 grudnia Tadeusz Tur kończy swoje 65 lat życia, co byłoby  stosowną okazją do złożenia  urodzinowych życzeń. Niestety, to była okazja ale  do złożenia kondolencji Jego Najbliższym. Tadziu, spoczywaj w pokoju!

Władysław Mikucewicz

×

Niezbędne pliki cookies

Te pliki cookie są niezbędne do działania strony i nie można ich wyłączyć. Służą na przykład do utrzymania zawartości koszyka użytkownika. Możesz ustawić przeglądarkę tak, aby blokowała te pliki cookie, ale wtedy strona nie będzie działała poprawnie.

Zawsze aktywne

Analityczne pliki cookie

Te pliki cookie pozwalają liczyć wizyty i źródła ruchu. Dzięki tym plikom wiadomo, które strony są bardziej popularne i w jaki sposób poruszają się odwiedzający stronę. Wszystkie informacje gromadzone przez te pliki cookie są anonimowe.